Dlaczego tylko niektórzy realizują swoje cele?

„Najlepszą metodą przewidywania

przyszłości jest jej tworzenie.”

Peter Drucker

Przyczyna i skutek

Żyjemy w świecie przyczyn i skutków. To, w jakim miejscu jesteś teraz, jaką masz sytuację finansową, jak się czujesz i wyglądasz, nie wydarzyło się z powodu czarów złej jędzy, ani dobrej wróżki. To co masz teraz jest rezultatem Twoich działań. Ja wiem, że ten fakt zazwyczaj boli. Wiem, że powiedzenie sobie: „OK, nabroiłam/em, zaniedbałem/am, nie miałem siły i zawaliłem/am” może nie być niełatwe. Warto jednak spojrzeć prawdzie w oczy, przestać obwiniać siebie lub innych i zacząć zmieniać aktualną sytuację. Nie ma innej drogi, która dałaby pożądane rezultaty. Czekanie na lepszy los, na działania innych ludzi, na to, że ktoś się zmieni, NIC Ci nie da, oprócz frustracji i bezsilności, ponieważ nie możesz zmienić innych. Możesz wpłynąć tylko nie siebie!

Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób te słowa brzmią jak truizm. Więc, zanim przejdziemy do szczegółów, odpowiedz sobie szczerze na pytanie:

Gdybyś mógł wybrać model idealnego życia

– czy wybrałbyś to życie, które masz teraz?

  1. Jeśli chciałbyś żyć inaczej niż teraz, to wiesz jak konkretnie chciałbyś żyć?
  2. Co, gdzie, z kim i jak robić za, na przykład, 20, 30, 40 lat od dzisiaj?
  3. Wiesz, jak chciałbyś się czuć, kim być?

Wiele osób narzeka na jakość swojego życia, ale gdy pytasz ich jak chcą żyć – nie są w stanie tego opisać. Ci ludzie wiedzą, czego nie chcą i jednocześnie nie mają pojęcia do czego dążą. Inni mają marzenia, które dobrze by było zrealizować, ale jak to bywa z marzeniami – zostają one w sferze wyobrażeń.

Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego tylko niektórzy realizują swoje marzenia?

Dzieje się tak tylko z jednego powodu. Ci praktyczni marzyciele zamieniają swoje marzenia w cele do zrealizowania i konsekwentnie je realizują, krok po kroku, bez zbędnego zatrzymywania się na porażkach. Gdy masz precyzyjnie określony cel, wiesz dokąd zmierzasz, to masz ustawionego mentalnego autopilota, który koryguje Twój kurs na cel.

Jakiś czas temu czytałam artykuł o samolotach. Wiesz, że pilot tuż po starcie ustawia autopilota i potem już do niego nie zagląda? Ciekawe jest też to, że samolot nie leci prostą drogą do celu, ponieważ jest uzależniony od zewnętrznych warunków, w tym od innych samolotów. Dzięki temu, że autopilot pilnuje ustawionego kursu, samolot precyzyjnie dociera do celu.

Tak samo jest z Tobą. W Twoim umyśle masz mentalnego automatycznego pilota. On działa czy tego chcesz, czy nie. Ludzie są istotami celowymi, a każde ludzkie działanie ma jakiś cel – określony świadomie lub nie. Możesz zapytać – Jak to, nie określam celów, a mam automatycznego nieświadomego pilota, który mną kieruje? Owszem masz automatycznego pilota – Twój nieświadomy umysł. Prawda jest prosta: działasz w zgodzie ze sobą realizując Twoje cele, albo działasz, nawet wbrew sobie, realizując cele innych ludzi: Twojej rodziny, szefa, znajomych, polityków. W tym drugim przypadku pozwalasz miotać sobą , ponieważ tak na prawdę, nie doprecyzowałeś, czego chcesz w życiu.

Być może znasz to uczucie dezorientacji, która przeradza się we frustrację i bezsilność, gdy czegoś pragniesz, a nie wiesz co to ma konkretnie być. Trochę tak jak wtedy, gdy idziesz na zakupy, żeby „coś” kupić. Zazwyczaj kończy się to straconym czasem i pustymi rękoma albo kupnem rzeczy, które Cię nie cieszą. Owszem, zdarzają się sporadyczne okazje, gdy coś Ci wpadnie w oko. Tylko czy Ty chcesz żyć z nadzieją, że może trafi się jakaś okazja, czy jednak wybierasz żyć po Twojemu…

To jak, wybrałeś życie po Twojemu? Gratuluję!

 

To co znane, jest …….

znane, ale czy Ty nadal tego potrzebujesz?

Zanim przejdziesz do formułowania swoich celów, zastanów się, na ile jesteś skłonny wychodzić ze swojej aktualnej strefy komfortu. Czy wiesz, jak poszerzać swoją strefę komfortu? Dla każdego człowieka strefą komfortu jest to co znane. Paradoksalnie strefą komfortu może być bieda, długi, partnerka czy partner z którym jesteś nieszczęśliwy. Wszystko to, czego Twój umysł już doświadczył, co jest znane, jest przez niego odbierane jako bezpieczne! Tak mamy skonstruowany mózg. Jedną z jego części jest mózg gadzi, który w wielkim skrócie ma za zadanie dbać o przetrwanie. Każda zmiana jest traktowana jako zagrożenie.

Z pewnością znasz ludzi, którzy nienawidzą swojej pracy, narzekają na nią od lat, ale nadal tam pracują pomimo kiepskiej płacy i pracy. Znasz też ludzi, którzy narzekają na swoich partnerów życiowych od lat, ale nic nie zmieniają. Czy jesteś świadomy, dlaczego ludzie boją się zmian? Ludzie są tak skonstruowani, że przeżycie jest najważniejsze. Mózg człowieka nową sytuację traktuje jako zagrożenie, ponieważ jej nie zna. W sytuacji zagrożenia możliwe są tylko dwie reakcje: walcz albo uciekaj. Tak działa nasz mózg i nie można uciec od jego możliwości działania. Gdy człowiek odczuwa strach, wydzielają się dodatkowe ilości adrenaliny – tzw. hormon walki i ucieczki, czyli pomagający w walce o życie. Zmiany wywołują strach, ponieważ to co nowe jest nieznane, jest spoza strefy komfortu, więc jest traktowane jako potencjalne zagrożenie. Zawsze, gdy chcesz lub będziesz wprowadzał zmiany, na początku będziesz czuł strach. Może on przybierać tylko formę dyskomfortu, ale może też być sporą dawką strachu.

Jak poszerzyć swoją strefę komfortu?

Jak możesz poradzić sobie z tym mechanizmem działania Twojego mózgu? Intensywnie i systematycznie wprowadzaj zmianę. Każde działanie w kierunku zmiany zostaje utrwalone w Twoim mózgu jako nowe połączenia neuronalne. Gdy są one wystarczająco głębokie, Twój mózg traktuje je jako coś znanego i dzięki temu poszerzyłeś swoją strefę komfortu, albo nawet zupełnie zmieniłeś. Zapamiętaj proszę, jeśli w trakcie realizowania celów, wprowadzania zmiany w sobie i w swoim życiu zaczynasz się bać, to bardzo dobrze. To oznacza, że Twój mózg daje sygnał „Uwaga! Nieznany teren – sprawdź, czy jest bezpiecznie!”. Dzięki działaniu w nowy sposób, Ty wychodzisz ze swojej strefy komfortu, dajesz sobie więcej możliwości życia własnym życiem.

Świetnym przykładem na poszerzanie własnej strefy komfortu są podróże do nowych miejsc. Moja siostra, która mieszkała przez wiele lat na Manhattanie, pewnego lata zorganizowała sobie wakacyjną podróż do Europy: Wielka Brytania, Polska a potem Hiszpania. W Hiszpanii  spędziła ponad miesiąc. Uczyła się tam języka w czterech różnych szkołach językowych (każda w innym mieście) oraz jednocześnie zwiedzała Hiszpanię – świetny sposób na praktyczne uczenie się języka i zwiedzanie w jednym. Pewnego dnia otrzymuję maila od siostry: „Drugi dzień podróżuję zupełnie sama i czuję się nieswojo.”

Odpisałam jej: „To normalne, poszerzasz swoją strefę komfortu.”

Kilka dni później otrzymuję maila: „Samotne podróżowanie jest rewelacyjne, mogę tak do końca świata!”

I co Ty na to? To jest właśnie przykład wyjścia ze swojej strefy komfortu. Początkowo było strasznie, a okazało się niesamowitą frajdą. I Ty też tak możesz! Wystarczy, że ustalisz w zgodzie ze sobą, czego tak naprawdę chcesz. Potem doprecyzujesz plan i będziesz działać według niego. Twoim zadaniem jest działać konsekwentnie zgodnie z planem i być silniejszym od swojego strachu. Z każdym krokiem jest coraz łatwiej. Każdy malutki sukcesik dodaje wiatru w skrzydła. Jeśli jest po drodze porażka, wyciągnij z niej wnioski i jedź dalej. Jeśli będziesz tak działać – dotrzesz do celu!

Oczywiście możesz zostać w tym miejscu, w którym jesteś teraz. Decyzja, jak zawsze, należy tylko do Ciebie.

Ten wpis Cię zainspirował? Zagotował? – proszę skomentuj poniżej.

 

Opublikowany w Cele

2 myśli na temat “Dlaczego tylko niektórzy realizują swoje cele?

  1. Pani Edyto !
    To co Pani napisała było dla mnie przysłowiowym kubłem zimnej wody. Uzmysłowiłam sobie, że jedyne co robię to narzekam i obwiniam wszystkich i wszystko dookoła mnie. Ludzi, zwłaszcza rodziców, zły los,nawet własne geny. A prawda jest przerażająco oczywista. Tkwię w znienawidzonej sytuacji życiowej ale nic nie robię bo panicznie się boję i każdego ranka czekam na biżej nieokreślony cud, który oczywiście nie nadchodzi. Swój lęk próbuję usprawiedliwiać np. wiekiem. Jestem dobrze po 40. Zdaniem wielu to nie pora na zmiany. Ale po przeanalizowaniu odkryłam ,że tak zazwyczaj mówią ci którzy sami są kompletnie pokręceni i pocieszają się, że inni też nie mają lepiej. Najbardziej jednak zaskoczyła mnie reakcja własnego mózgu. Nie wiem skąd ale nagle przeszyła mnie myśl – a co będzie jeżeli pożyjesz tak z 80 lat. Oznacza to kolejne 40 lat męki. To dopiero byłby koszmar jeżeli nic nie zmienisz. Szkoda, że tak niewiele o tak ważnych sprawach mówi się ludziom młodym np. w szkole, kiedy podejmują tak ważne dla siebie życiowe decyzje.
    Dziękuję

    1. Dokładnie tak – osoby, którym jest źle w życiu, nie spełniły się, żyją zdecydowanie poniżej swoich możliwości, często mówią, że po 40 to nie czas na zmiany. Obie wiemy, że to kompletna bzdura. Jest to idealny czas na zmiany, tak samo dobry jak po 30, po 50, po 60 i tak dalej. Wiek nie ma tu nic do rzeczy. Liczy się tylko chęć i rozpoczęcie działań.
      Gratuluję wglądu w samą siebie, to wymagało odwagi!

      Pozdrawiam
      Edyta

Dodaj komentarz